Usługi transportowe drożeją. Te morskie pozostały cenowo atrakcyjne, jednak są coraz rzadsze. Tranport wodny generalnie „kuleje” w naszym kraju, gdzie zapomina się o możliwościach rzek.

Wszystko "made in China"
Dotychczas wszystko można było zamówić z Chin. Dziwnym było znaleźć produkt, który w Chinach nie byłby produkowany, ponieważ zdominowały one niemal całkowicie rynek. Najnowcze analizy rynkowe, wykazują jednak zjawisko odwrotne. Coraz więcej towarów pochodzi z Europy, ponieważ Chiny częściowo podupadają, do czego same nie chcą się przyznać. Czy oznacza to cichy koniec produkcji „made in China”, której nie spodziewał się nikt łącznie z samą Azją?
Chińskie rączki
Prawo pracy w Chinach wciąż pozostaje tabu dla reszty światam, która przestrzega zasad zatrudniania. Produkcja w Chinach zawsze była i jest tania, ponieważ pracownik traktowany jest tam niemal jak niewolnik. Godziny pracy to pojęcie abstrakcyjne, podobnie jak bezpieczeństwo i higiena pracy. Co ciekawe, Europejczyków, którzy szukają tam pracy traktuje się zupełnie inaczej. Nie dość, że pracodawcy odnoszą się do nich z szacunkiem, to jeszcze więcej płacą. A wszystko to przez kolor skóry i pochodzenie.

Kiedy docenimy morze?
Spadek produkcji w Chinach oznacza również coraz rzadszy transport morski. Towary z Chin bardzo często były transportowane właśnie drogą morską, ponieważ jest to względnie tania i bezpieczna metoda. Wypadki na morzu to rzadkość w porównaniu z tymi na drogach. Czy wraz z redukcją ściągania produktów z Chin, przestaniemy również wykorzystywać statki jako środki tranportu?





