Literatura, w której liczy się wolność książki…

Ostatnimi czasy druk książek stał pod znakiem zapytania – po tym jak ogłoszono śmierć autora, ogłoszono i rychłą śmierć książki drukowanej. Nic takiego jednak się nie stało – chociaż wielu miłośników literatury faktycznie zaczęło korzystać z wygodnych e-czytników, to jednak księgarnie wciąż sprzedają książki papierowe.

Introligatornia decyduje?

To jak wygląda książka jest wynikiem konwencji. Jesteśmy doświadczeni do obcowania z książką w formie wolumu, który posiada regularną paginację stron, okładki i zadrukowane jednolito strony, czasem ilustracje. Liberatura – pojęcie, które w 1998 roku wymyślił( chociaż istniało niemal od początku druku) Zenon Fajfer wpłynęło na popularyzację książek, które same w sobie są dziełami. To już nie przezroczyste pojemniki, ponieważ przestrzeń jest równie ważna jak treść, a więc słowo. Liczy się wszystko – kolor, kształt, typografia. Liberackie pomysły były znane już wieki temu, jednak dzisiaj wielu twórców zapomina o tym, że to oni powinni mieć wpływ na ostateczny wygląd książki. Tymczasem drukarnia czy introligatornia przejmują tę funkcję – w ten sposób powstają książki standardowe. Czy jednak zawsze tak musi być?

Liberatura nie musi być niszowa

To nie introligatornia, ale sam autor powinien zastanowić się jak ma wyglądać jego dzieło. Może książek wcale nie trzeba czytać od lewej do prawej? Może brak stron jest świadomym zabiegiem, który należy uszanować? Takie zadania zadają twórcy liberaccy. Samo pojęcia „liberatura” zawiera w sobie słowa „wolność” oraz „książka”. Należy jednak pamiętać, że to nie to samo, co książki bibliofilskie czy też artystyczne – tym bowiem zazwyczaj obca jest drukarnia czy introligatornia, podczas gdy książki liberackie są wydawane na szeroką skalę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *